Czy
zaprosiliście już gości na wasz ślub i wesele? Skoro czytacie ten
artykuł, pewnikiem jeszcze tego nie wykonaliście. Na co zatem czekacie?
Zapraszanie gości stało się kolejnym rytuałem towarzyszącym organizacji
ślubu i wesela. Nie wystarczy już powiedzieć tydzień wcześniej
„Zenek, za tydzień mam wesele”…
Największy
problem w procesie zapraszania gości sprawia mnogość miejsc
zamieszkania. Nasze rodziny są rozczłonkowane po całym świecie. Dla
nich dotarcie na uroczystość stanowi duży problem.
Jeśli
ciocia z Australii otrzyma zaproszenie na 3 tygodnie wcześniej, to
koszt dotarcia na nie będzie bardzo wysoki. Wskazana tutaj
jako przykład ciocia z Australii, powinna
wiedzieć rok wcześniej, że planujecie w tym terminie się pobrać.
Oficjalne zaproszenie wysyłacie jej na pół roku wcześniej i
wtedy macie pewność, że poczyniliście wszelkie starania ku temu, aby
ciocia rzeczywiście dotarła. Decyzja należy wtedy już tylko do niej.
Druga
kwestia, o której warto pamiętać, to wycieczki
zagraniczne, na które jeździmy w ostatnich latach z uporem
"maniaka". Problem nie
tylko tkwi w naszych wakacyjnych wojażach, co w rosnącej popularności
wyjazdów typu first minute, czyli zamawianych dużo, dużo
wcześniej przed planowanym terminem wyjazdu. Oczywiście
szczególnie myślę tutaj o
sezonie letnim – czerwiec, lipiec, sierpień i wrzesień.
Rezerwujemy
takie wyjazdy na 6 miesięcy, a nawet i wcześniej. Dzięki temu
korzystamy z atrakcyjnych zniżek. Cóż mamy w takiej sytuacji
zrobić? Roznosić zaproszenia rok wcześniej? Najważniejsze, aby
informację
o zawarciu przez nas związku małżeńskiego rozpowszechnić
wśród rodziny tak, aby wszyscy o tym wiedzieli. Oczywiście
nie do wszystkich da się dotrzeć, pozostaje mieć jedynie nadzieję, że
osoby, z którymi nie mamy stałego kontaktu, nie mają na
wakacje nic w planach.
Roznoszenie
zaproszeń możecie rozpocząć na 3-4
miesiące wcześniej. Czas jak najbardziej rozsądny,
który
teoretycznie powinien wam zapewnić wysoką frekwencję na waszej
uroczystości. Powyższe wskazówki dotyczą sezonu wakacyjnego.
Jeśli planujecie wesele poza sezonem to czas roznoszenia zaproszeń
możecie nieco opóźnić, lecz rozpowszechnianie informacji o
weselu w rodzinie jest zawsze obowiązkiem.
Zapewne
każdy z was podczas roznoszenia zaproszeń trafi do domów,
których mieszkańców widzi po raz pierwszy,
ewentualnie któryś z kolei. Wygodni wyślą zaproszenie do
takich osób pocztą. Stwierdzicie, że to nie
„profesjonalne”. Owszem – jeśli ta
rodzina mieszka na drugiej stronie ulicy. W przypadku, gdy mieszkają
oni 100 czy nawet 50 kilometrów stąd to nikt o zdrowych
zmysłach nie będzie miał do was pretensji. Natomiast jeśli już traficie
do takiego domu to pojawi się problem – o czym rozmawiać? W
tradycyjnych gospodarstwach, gospodarz zapewne zaproponuje wam
„kielicha”, lampkę winę czy też herbatę.
Porozmawiajcie o tym jak długo się znacie, gdzie odbywa się wesele, jco
z transportem, kiedy trzeba potwierdzić uczestnictwo w
ceremonii. Czas minie naprawdę szybko, a przecież nie możecie siedzieć
długo, gdyż tyle domów jeszcze przed wami….
Naprawdę
warto poświęcić się rozdawaniu zaproszeń, gdyż mało wam znana część
rodziny
może na podstawie tego decydować czy się pojawią na waszej
uroczystości. Jeśli wyczują, że znaleźli się wśród gości bo
rodzice naciskali, to po co mają tracić
swój czas i pieniądze?
PRZECZYTAJ
RÓWNIEŻ
INNE PORADY!